środa, 18 października 2017

Jesień w Bieszczadach ma moc

Ha! nie było mnie sto lat, wiem, ale matka Polka ma usprawiedliwione ;)
Dzieci, dzieci i inne wariacje...

A ja dziś chciałam o jesieni.
Ponieważ początkiem tygodnia wyszło słonko i ciepło się zrobiło- (ale jak!!!), to śmiało mogę powiedzieć, że znów kocham tę porę roku. I taką właśnie jesień uwielbia chyba każdy w tych okolicach, a nie tylko, bo i "turysty" przyjechali.
Liście klonów się czerwienią, a buki błyszczą złotem...i choć ten widok powraca co roku to i tak zapiera dech w piersiach, szczególnie na szczytach gór.

Okazją do spontanicznej sesji była promocja w naszym sklepie, więc szybki pomysł się urodził i zamieniłam się choć na chwilę w  Indiankę, która symbolizuje m.in.  dzikość natury , kobiecość, ducha walki i tajemniczość- co bardzo mi odpowiada.

Stylizacja łączy ze sobą kolory tej pory roku.  Gruby wełniany szal, ponczo czy narzutka (jak kto woli to nazwać) okrywa długą, przecieraną katanę, zdobioną haftami na plecach, pod którą mam jeszcze jedną warstwę, mianowicie cienki sweterek z Flamingami, które są wciąż na topie. Spodnie to grafitowe bojówki, idealnie dopasowane, a dopełnieniem tego wszystkiego są bordowe botki ( kolor  nr 1  tego sezonu)
...wszystko to oczywiście do kupienia w naszym sklepie :)















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza